Demokracja społeczna cz. 22

W królestwie zwierząt przebieg walki indywidualnej jest rzeczywiście lub może być równoległym do przebiegu walki gatunku; ślepy instynkt kieruje zwierzęciem i dyktuje mu jego ruchy. Ale człowiek żyjący w społeczeństwie różni się od wierzenia rozsądkiem i rozwagą, dwoma przymiotami, które zastosowanie praw natury do rozwoju społecznego modyfikować muszą. Fakt, że człowiek jest istotą rozumną, uzasadnia twierdzenie, iż musi przyjść chwila, gdy człowiek nie opierając się prawom nie podlegającym przedawnieniu, zrozumie możność zastosowania ich bez trudu w znaczeniu duchowym. Prędzej czy później osobnik zda sobie z tego sprawę, że nic na tern nie zyska, gdy walczy jako członek pewnej klasy, jeżeli po jej zwycięstwie indywidualna walka o byt, konieczna w jego niskich życiowych warunkach, ma trwać w dalszym ciągu. Prędzej czy później w świadomości proletariusza skrystalizuje się myśl wykluczenia przede wszystkim walki o byt z życia jednostki, gdyż stan walki nie jest prawem wiekuistym; w naturze rzeczy leży, iż po niej prędzej czy później pokój nastąpić musi.

Grant Allen, uczeń Darwina, mimo swego uznania dla nauki naturalnego rozwoju i teorii doboru, przeszedł do obozu społecznych demokratów i bronił go wobec jego przeciwników przyrodników.

Bernstein, w „Neue Zeit“, przytoczył mowę Grant Allena, która w swoim czasie wielkie zrobiła wrażenie, a we wstępie czyni uwagę, iż nieraz już ze strony demokratów społecznych wykazano bezpodstawność zarzutu, aby ich nauka sprzeciwiała się prawom naturalnego doboru. Natomiast przyjęli oni darwinowskie wyjaśnienie rozwoju i kształtowania się organicznych istot żyjących, o ile ono naukowo uzasadnionym zostało; nie chcieli jednak przyznać , aby to, co jako prawo przyrody niegdyś nieświadomym, od przyrody zależnym światem rządziło, również dla świadomej i coraz więcej naturę ujarzmiającej ludzkości prawem być miało, a dalej zwalczali optymistyczny pogląd dotyczący wyników walki o byt. I przy innej sposobności również polemizował Bernstein z wyobrażeniem mechanicznej równości darwinistów mieszczańskich, którzy szablonowo stosują walkę o byt do wszystkiego i wszystkich, czy to gdy chodzi o rośliny i zwierzęta, czy o człowieka na jego najniższym, czy też o społeczeństwo na najwyższym szczeblu rozwoju.

Grant Allen określa społeczną demokrację jako ostatnie ogniwo w łańcuchu tych biologicznych procesów, przez które od zawiązków życia organicznego dokonywał się każdy postęp w świecie roślinnym i zwierzęcym. Wykazuje, jak obecny system kapitalizmu i zmonopolizowania ziemi powstrzymuje i ogranicza dobór płciowy i dobór naturalny. Czyż w naszym obecnym organizmie społecznym opartym na dowolności i przypadku nie potykamy się na każdym kroku o szereg sztucznych ułatwień lub przeszkód, na konsekwentny system przywilejów i krzywd, który jednym stawia na drodze zapory, a z przed drugich je usuwa, który tym sposobem teraz działaniu prawa o trwaniu najlepszych przeszkadza, podczas gdy w społeczeństwie przyszłym, przedstawiającym większą równość życiowych warunków został by on zniesiony lub osłabiony. Demokracja społeczna nie myśli ograniczać prawa o przetrwaniu najdzielniejszych, tylko usunąć zamierza sztuczne przywileje i krzywdy jednostek i klas społecznych, ażeby między innymi: „każdy miał prawo posiłkować się potrzebnymi do pracy środkami i narzędziami. Grant Allen kreśli obraz rozmaitych postaci i stopni walki o byt; mówi, jak indywidualna walka o byt wewnątrz wyższych gromad zwierzęcych zostaje ograniczoną, oraz twierdzi, że zarzuty podnoszone przeciw demokracji społecznej, mogłyby zupełnie równie trafnie być zwrócone przeciw cywilizacji w ogóle. „Zwolennicy nieograniczonego doboru naturalnego w tym błądzą, że pojmują dobór naturalny w bardzo ciasnym znaczeniu, zamiast go rozumieć w najszerszym znaczeniu biologicznym; mają zawsze na myśli tylko jednostkę, nie zaś gatunek lub grupę, podczas gdy biologia naukowa widzieć zwykła w rasie jednostkę walczącą o byt.“

Z pomiędzy pisarzy społeczno-demokratycznych najobszerniej badał stosunek darwinizmu do tego prądu E. FerriNie można się jednak z nim zgodzić, gdy dowieść usiłuje, że kierunek Marksa jest tylko dalszym ciągiem teorii ewolucji. Historycznie bowiem Marks wyprzedził Darwina i Spencera, a jego styczność z pojęciami darwinistycznymi jest późniejszą i drugorzędna. Historyczne i społeczne poglądy rozwojowe Marksa zupełnie w innym źródle biorą początek i już krótko po 1845 r. zostały zasadniczo wygłoszone. Inna rzecz jednak, jeśli chodzi o wykazanie logicznego i metodycznego związku między marksizmem i darwinizmem. O tym stosunku metodycznym Marks i Engels sami wypowiedzieli poglądy zasadnicze, jak to już poprzednio zaznaczyłem.