Demokracja społeczna cz. 23

Eerri zwalcza zarzut, że społeczna demokracja uznaje równość ludzi między sobą. Twierdzi ona: Ludzie nie są równi, lecz są ludźmi, to znaczy, że choć każda istota ludzka z urodzenia lub przez swój rozwój od innych się różni, gdyż, jak nie można w lesie znaleźć dwóch zupełnie równych sobie listków, tak nie można i wśród ludzi znaleźć dwóch zupełnie równych jednostek, to jednak każdy człowiek jako taki ma prawo, by mu zapewniono egzystencję ludzką nie zaś istnienie zwierzęcia roboczego. Ferri przemawia również za podziałem pracy. Zawsze jedni ludzie nadawać się będą lepiej dzięki ustrojowi swego mózgu i mięśni do pracy umysłowej lub artystycznej, inni do pracy w polu, rzemiosła lub pracy mechanicznej. Czego jednak w państwie być nie powinno, to aby jedni ludzie nie pracowali wcale, a wielu innych, by pracowało nadmiernie lub za zbyt niskim wynagrodzeniem. Nie jest prawdą, aby społeczna demokracja domagała się dla wszystkich obywateli pozytywnej, materialnej równości pracy i dostatku. Każdy powinien na swe utrzymanie pracować, dla wszystkich powinien istnieć ten sam punkt wyjścia społecznych -warunków rozwoju. Jeżeli ludzie oddadzą społeczeństwu pracę odpowiednią do swych wrodzonych i nabytych uzdolnień, wszyscy równej miary położą zasługi, gdyż w równej mierze współdziałają w solidarności wytwórczej, od której życie ogółu, a zatem i jednostki zależy.

Wedle zapatrywań Ferriego walka o byt jest nieodłącznym pierwiastkiem życia, a zatem i ludzkiego rozwoju. Ma ona przeróżne stopniowania i formy. Powolnej przemianie celów i ideałów tej walki odpowiada ciągłe łagodzenie sposobów jej prowadzenia. Prawu walki o byt przeciwstawia się prawo solidarności osobników jednego gatunku, przez wielu społecznych demokratów przesadnie traktowane a przez indywidualistów natomiast pomijane milczeniem. Twierdzenie, że wybór naturalny wynikający z walki o byt zapewnia trwanie najlepszym jest niesłuszne; w rzeczywistości tylko najlepiej przystosowani mają możność przeżyć innych. Różnica ta jest nader ważną zarówno w naturalnym jak i społecznym doborze. Niezaprzeczenie walka o byt zapewnia trwanie tych jednostek, które zarówno do zewnętrznego otoczenia jak do danej chwili historycznej najlepiej są przystosowane”. Rozróżnienie, jakie tutaj wprowadza Ferri ma istotnie wielką wagę, gdyż biologowie posługują się pojęciami najlepszy, najdzielniejszy, najdoskonalszy bez dokładnego określenia ich znaczenia. Dzielność, przystosowanie do warunków są to bez kwestii pojęcia różne. Wybór najlepiej przystosowanych dokonywa się w każdym, a zatem i w kapitalistycznym społeczeństwie, które jednak wśród pewnych okoliczności do wyboru moralnie najgorszych prowadzi.

Ferri zaznacza, że społeczna demokracja zapewnia wszystkim możność rozwijania indywidualności własnej bez przeszkód, podczas gdy obecnie wiele sił i talentów marnuje się wśród niepomyślnych warunków. „Wtedy niewątpliwie najlepsi zwyciężać będą w walce o byt, gdyż w środowisku normalnym zdrowe natury zawsze przewagę odnoszą”.

Sposoby zapatrywania wprowadzone przez Ferri’eego do dyskusji bardzo posunęły kwestię naprzód i silnie odparły niektóre zarzuty przeciwników, jakkolwiek nie można się zgodzić z niektórymi wywodami jego zresztą niezmiernie zajmującej książki.

Wcześniej już w podobny do Ferri’ego sposób Jerzy Giżycki w swej: „Filozofii moralności – krytykował pojęcie przetrwania najlepszych z punktu widzenia etycznego. Giżyckiego można bez wątpienia zaliczyć do społeczno-demokratycznych zwolenników darwinizmu. Jakkolwiek w owym czasie, kiedy swą „Filozofią moralności” pisał, jeszcze zdecydowanym społecznym demokratą nie był, to jednak w wywodach jego ten kierunek się przebija. W ostatnich latach swego życia był z głębokiego przekonania zwolennikiem demokracji społecznej, jak wiedzą wszyscy ci, co z nim osobiście przestawali i jak świadczą wydane po jego śmierci odczyty o etyce społecznej.