Demokracja społeczna cz. 24

Giżycki bada, jakie znaczenie ma dla życia ludzkości wielkie prawo przez Darwina odkryte. Prawo doboru, które zapewnia trwanie najlepiej do warunków życiowych przystosowanym jednostkom, wyraża to, co się dzieje, nie zaś to, co by się dziać powinno. Jest to prawo natury, nic zaś prawo moralne. Podlegamy temu prawu natury tak samo jak prawu ciążenia lub zachowania energii, bez względu na naszą wolę. Dobór naturalny jest wynikiem, który jak ogólny regulator życia oddziaływał na faktyczny stan rzeczy istniejący obecnie w świecie organicznym i zwierzęcym; jest to powszechna siła natury, która i życiem ludzkim rządzi. A cóż w życiu ludzkim widzimy? Niesłychanie wiele fizycznej i moralnej nędzy, której prawo to nie powstrzymuje, lecz ją nawet poniekąd stwarza. Kładziemy sobie za zadanie zwalczać cierpienia tego świata przez świadome i celowe działanie, uważając świat taki, jakim jest bez naszego przyczyniania się do tego, nie za najlepszy ze światów, lecz za taki, nad którego naprawą pracować możemy. To co się dzieje skutkiem działania powszechnych sił natury, nie może być dla nas normą moralną, gdyż one tworzą również wszystko, co jest złe. Prawo to orzeka, że istota posiadająca najkorzystniejsze cechy, najlepiej do otoczenia, do warunków swej egzystencji przystosowana, najwięcej ma widoków trwania i rozmnażania się; stosuje się to do wszystkich innych, a zatem i do ludzkich istot. „Najodpowiedniejsze”, „najwłaściwsze”, „najpożyteczniejsze” przetrwają inne. Warunki życia człowieka musimy podzielić na fizyczne i społeczne. Jakież przymioty moralne zapewniają tym, co je posiadają? Zasada doboru naturalnego jest prawem przyrody, nie zaś prawem moralnym; w dziejach ludzkości zatem nic jej się nie sprzeciwia, ani ukrzyżowanie Chrystusa, ani otrucie Sokratesa,ani spalenie na stosie Giordana Bruno. Chrystus, Sokrates, Giordano Bruno nie byli „najodpowiedniejsi” w swym społecznym otoczeniu, ich koniec był właśnie wynikiem ich charakteru. Zależy to wyłącznie od szczególnego ustroju danego społeczeństwa, kto w niem kogo przeżyć i przetrwać może. Giżycki cytuje Everetta, który mówi między innymi: „W istocie niezmiernie rzadkie jest społeczeństwo, w którym najwyższe i najszlachetniejsze przymioty moralne były drogą wiodącą do powodzenia”.

Gdyby w jakiem społeczeństwie – mówi dalej Giżycki – rozpowszechnić się miało przekonanie, że walka o byt usprawiedliwia i popiera bezwzględne oddanie się własnym interesom, ucisk i wyzysk słabych przez silnych, tępienie cierpień przez wytępianie cierpiących, zagłuszenie sumienia: wrodzonego głosu współczucia, które by protestowały przeciw takiemu postępowaniu; gdyby w społeczeństwie jakiem pielęgnowano egoizm a siłę fizyczną i wyrafinowaną chytrość uważano za ideał najwyższy,  to byłoby ono bliskim upadku. Podkopałoby ono swoje własne istnienie przez uznanie walki wszystkich przeciw wszystkim wybuchającej zgodnie ze swoim prawem wszędzie tam, gdzie nie ma wspólności interesów.

W ten sposób „dobór naturalny” jest potęgą sądu, który skazuje na upadek złe, a tylko sprawiedliwemu trwanie zapewnia. Uznanie tej prawdy doda nam odwagi do walki ze złem i dążenia do dobra. Strzeżmy się jednak zapoznawać istotne znaczenie tego prawa: zapoznawać, że jest ono tylko potęgą sądu. Prawo naturalnego doboru jest prawem natury i orzeka, co nieuchronnie nastąpić musi. Cóż zatem? Oto że złe upadnie, a dobre przetrwa, przypuściwszy, że dobre istnieje Aby prawo to mogło dobre wybrać, musi być najprzód dobre. Fakt, że ludzkość wymiera, tak jak rzeczywiście różne rodzaje istot wymierają, bynajmniej się owemu prawu nie sprzeciwia; on właśnie z niego wynika; musi ona wymierać, jeśli jest złą. Nie mimo nas, lecz właśnie przez nas, przez naszą świadomą swych celów wolę, dokona się postępowy rozwój.

Podobieństwo tej sprawiedliwości, którą rozpoznajemy w działaniu owej kosmicznej potęgi, nie zadawalnia naszego poczucia sprawiedliwości. Nie wydaje nam się dostateczną pokutą złego życia, że winy ojców spadają na dzieci aż do trzeciego i czwartego pokolenia, żądamy raczej, by każdy sam otrzymał zapłatę wedle czynów swoich.